DLACZEGO LUDZIE

- O, spójrz Jakub, zdzierają asfalt na drodze i będą kładli nowy!

- A dlaczego?

- Bo były w nim dziury i trzeba położyć nowy asfalt.

- A dlaczego?

- Bo tamten się już zepsuł…

- A dlaczego?

- Bo deszcz padał i się porobiły dziury…

- A dlaczego deszcz padał?

Nasza rozmowa kręci się w kółko – Jakub na każdą moją odpowiedź znowu pyta „dlaczego?”, nawet jeśli przed chwilą pytał o to samo. Widocznie moje odpowiedzi go nie satysfakcjonują…

Takie sytuacje zdarzają się kilka razy dziennie, a ja już jestem zmęczona i nie wiem, co mu odpowiedzieć, więc często mówię „nie wiem” lub „bo tak”. Oczywiście nie jestem z tego dumna.  Sposób poznawania świata przez małe dziecko jest fascynujący. Jakub od prostego pytania potrafi dojść do tematów egzystencjalnych 😊 Patrząc na nasze ślubne zdjęcie pyta: „Dlaczego mnie nie ma na tym zdjęciu?”, a gdy usłyszy: „Bo jeszcze Cię wtedy nie było na świecie”, mówi, szczerze zdziwiony: „To gdzie wtedy byłem?” i tu dochodzimy do odpowiedzi typu „U Pana Boga w niebie” (pomijam kolejne pytania „dlaczego” i „co ja tam robiłem?” czy „a dlaczego się urodziłem?”).

Ostatnio na spacerze Jakub pyta:

- Czemu tu jest błoto?

- Bo deszcz padał… - odpowiadam ostrożnie, wiedząc, co się szykuje 😊

- A dlaczego? – i znów dochodzimy do ściany, ponieważ pytania o deszcz padały (nomen omen) już wielokrotnie i do tej pory żadna odpowiedź nie zaspokoiła jeszcze mojego żądnego wiedzy trzylatka. Próbuję więc innym sposobem – zaczynam tłumaczyć Jakubowi jak wygląda obieg wody na Ziemi. Oczywiście w sposób uproszczony, ale dzielę się moją wiedzą przyrodniczą jak potrafię 😊 O dziwo, podziałało! Jakub umilkł, nie zadając już kolejnych pytań! Eureka!

Oczywiście metoda ta nie zawsze działa. Gdy Jakub pyta dlaczego ktoś lubi jeździć na rowerze, to odpowiedź, że podczas wysiłku wydzielają się hormony, które sprawiają, że człowiek czuje się szczęśliwy, nie podoba mu się ☹. Czasem też moje bardziej „skomplikowane” odpowiedzi doprowadzają Jakuba do błędnych, choć komicznych wniosków… Podczas jednej rozmowy o tym, dlaczego ludzie budują domy, dochodzimy do tego, że opowiadam mu o ludziach, którzy kiedyś mieszkali w jaskiniach (roboczo nazywam ich jaskiniowcami, by nie wprowadzać nazw antropologicznych 😉), ale potem nauczyli się budować szałasy, w końcu chaty, domy itd. Mówię mu, że było to bardzo dawno temu… Nagle Jakub pyta „A Ty też mieszkałaś w jaskini?”  😊

Inną metodę wymyślił mój szwagier, który na niekończące się pytania Jakuba, sam zaczyna wypytywać go o różne rzeczy. Działa. Zainspirowana tym pomysłem, gdy syn mnie o coś pyta,  staram się najpierw jego zachęcić do odpowiedzi: „A jak TY myślisz, dlaczego drzewa nie mówią?” (autentycznie taka dyskusja się odbyła 😊 mój trzylatek często zaskakuje mnie swoją wyobraźnią) – i nie raz uzyskam ciekawą odpowiedź!

A jak Wy, drodzy rodzice radzicie sobie z pytaniomanią 😊? Jak to u Was wygląda?

Joanna Karasowska-Płotek

Blog