Boża nawigacja w wychowaniu

Aleksandra Karasowska

 

Cóż to jest prawda? (J18,38)

11 letni Bartek został wraz z grupą kolegów złapany w sklepie na kradzieży słodyczy. W domu nie brakuje jedzenia- chłopcy twierdzili, że chcieli sprawdzić czy im się uda. Jednak sprzedawca ich przyłapał i zawiadomił rodziców. Jak zareagowała na zdarzenie rodzina Bartka?

Mama powiedziała z wyrzutem: Jak mogłeś mi to zrobić? Przez ciebie musiałam się wstydzić! Ciągle sprawiasz jakieś problemy.

Wzburzony tata wykrzyknął: Co ty robisz! Chcesz mieć do czynienia z policją? Jak się dowiedzą w szkole, możesz mieć obniżone sprawowanie!

Babcia kategorycznie stwierdziła: To niemożliwe, żeby Bartek coś ukradł. To dobry chłopiec. Na pewno koledzy go w to wmieszali.

Dziadek strofował wnuka: Ty to masz za dobrze! Za moich czasów była bieda i jadłem czekoladę tylko dwa razy w roku, na święta. I nawet mi do głowy nie przyszło żeby kraść w sklepie.

A starszy brat był wyraźnie zdziwiony: O co ten hałas. Przecież to tylko głupie słodycze, kosztują kilkanaście złotych.

Ostatecznie tata stwierdził, że pójdzie do sprzedawcy i przeprosi go, mając nadzieję, że ten nie zawiadomi policji. Powiedział też Bartkowi, że za karę nie będzie mógł grać na komputerze.

Jak widzimy reakcje poszczególnych osób z rodziny były różne- dla każdej z nich to wydarzenie oznaczało co innego. I każda wygłosiła swoją własną „prawdę”. Mamę dotknęło zachowanie syna (odebrała je jako wymierzone przeciwko sobie) i skupiła się na własnych uczuciach. Tata martwił się że syn będzie musiał ponieść konsekwencje i że może to wpłynąć na jego sytuację w szkole- dlatego postanowił wziąć sprawę w swoje ręce. Babcia miała ustalony wizerunek wnuka (dobry chłopiec) i zaprzeczyła faktom, które były niezgodne z nim, obarczając winą inne osoby. Dziadek nie potrafił oderwać się od swoich doświadczeń z młodości. Natomiast starszy brat patrząc na problem od strony materialnej- zbagatelizował go.

 Wdrażaj chłopca w prawidła jego drogi, a nie zejdzie z niej i w starości (Prz 22,6).

Warto się zastanowić jakie wnioski mógł wyciągnąć sam Bartek słysząc komentarze rodziny. Być może zrobiło mu się trochę głupio, że sprawił kłopot mamie, może się przestraszył grożących mu konsekwencji formalnych. Albo poczuł się usprawiedliwiony, bo przecież to był pomysł kolegi. Mógł też uznać, że kradzież drobnych rzeczy nie stanowi żadnego problemu. A w końcu widząc zdecydowane zachowanie ojca z pewnością poczuł, że nie musi się już niczym martwić, bo cała sprawa zostanie pomyślnie załatwiona. W kontekście tego zakaz gry na komputerze nie wydawał się szczególną dolegliwością.

Pomyślmy czego nauczyło Bartka to doświadczenie i jak może ono wpłynąć na jego zachowanie w przyszłości. Nikt nie spytał go jak doszło do tej kradzieży ani co myśli o swoim zachowaniu. Nikt nie pomógł stawić czoła konsekwencjom i zrozumieć istoty zła, które uczynił. Rodzina sama oceniła zdarzenie i przejęła inicjatywę. Chłopcu pozostało tylko bierne słuchanie i przyjęcie kary. Nie miał szansy na podjęcie jakiejkolwiek odpowiedzialności i własnej refleksji.

Być może Bartek nie będzie już więcej kradł, żeby nie robić rodzinie kłopotu. A może odwrotnie- będzie w tym coraz śmielszy, wiedząc, że ktoś załatwi za niego problem. Natomiast jedno jest pewne- chłopiec nauczył się, że to inni są odpowiedzialni za jego decyzje i ich skutki. I jeżeli kiedyś w przyszłości popełni jakiś błąd- z pewnością będzie się rozglądał w poszukiwaniu winnych lub tych, którzy go usprawiedliwią. Raczej będzie też myślał jak się ochronić przed konsekwencjami niż jak naprawić zło. Nie jest to pożądany skutek całej interwencji i na pewno bliscy Bartka nie chcieli by tego. A jednak tak właśnie zadziałali. Kierując się własnymi odczuciami- zgubili to, co najważniejsze. Dlaczego?

Byli bowiem jak owce nie mające pasterza (Mk 6,34).

Patrząc na doświadczenie własne a także wielu innych rodziców widzę, jak bardzo gubimy się w wychowaniu naszych dzieci. Nasze spojrzenie na rzeczywistość jest często powierzchowne, nie potrafimy odczytać głębszego znaczenia sytuacji, które się wydarzają. W gąszczu codziennych spraw możemy działać schematycznie, kierując się raczej chwilowymi emocjami, niż trwałymi wartościami. Nie znaczy to, że nie mamy wartości, tylko często nie uświadamiamy ich sobie, ponieważ brakuje nam czasu na refleksję. Poza tym świat, w którym żyjemy jest bardzo złożony i pędzi szybko do przodu- jesteśmy zalewani wieloma informacjami i przekazami, w szczególności dotyczącymi tego, co jest w życiu ważne, czego potrzebujemy do szczęścia. W takim zamieszaniu trudno odnaleźć prawdę i dobro, brakuje wyznaczników jak żyć, do czego wychowywać dzieci? Tym wszystkim współczesnym trendom podlegają młodzi- a nam trudno jest za nimi nadążyć. Widzimy, że są narażeni na różne zagrożenia, ale nie wiemy, jak ich chronić. Pragniemy wychować na dobrych ludzi, jednak brakuje nam jasnego wzorca- kim jest dobry człowiek? I wtedy, w konkretnej sytuacji, podobnie jak tata Bartka możemy uznać, że ważniejsze jest bronienie dziecka przed konsekwencjami niż uczenie go uczciwości i odpowiedzialności. Albo, jak jego mama pokazać, że nie jest istotne zło, które uczynił, ale to, że sprawił nam kłopot. Możemy też odrzucać prawdę o niewłaściwych zachowaniach naszego dziecka- czując się wobec nich bezradni i nie wiedząc, jak im przeciwdziałać. Lub schronić się we własnej przeszłości, nie próbując nawet zrozumieć warunków, w jakich dorastają młodzi.

Jako rodzice mamy być przewodnikami dzieci- tymczasem sami jesteśmy zagubieni. Nasza sytuacja niekiedy przypomina doświadczenie kierowcy, który od wielu godzin błądzi po nieznanym mieście, wjeżdżając wciąż w te same uliczki- aż w końcu całkiem zdezorientowany, nie wie już skąd przyjechał i dokąd zmierza. Aby odnaleźć drogę- potrzebuje mapy i kompasu a także wskazówek, jak się poruszać. Określając to współczesnym językiem- potrzebny mu jest sprawnie działający GPS. Gdy go włączy- satelita zlokalizuje jego położenie i wyznaczy trasę.

 

Przenikasz i znasz mnie, Panie, Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję. (…) przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę, i znasz wszystkie moje drogi (PS 139,1-3).

 

A co jest potrzebne nam, chrześcijańskim rodzicom? Naszym „satelitą” jest Bóg. On zawsze zna nasze położenie: wie, kiedy siedzę i wstaję, przygląda się jak spoczywam i chodzę i zna wszystkie moje drogi. On wyznacza kierunek: wiedzie mnie po właściwych ścieżkach, przez wzgląd na swoje imię”(PS 23,3). A GPS-em jest Pismo Święte. Czytając je wielokrotnie poszukiwałam wskazówek pomocnych w rozwiązywaniu konkretnych życiowych sytuacji. I prowadzona przez Ducha Świętego-znajdowałam je. Jednak wiedziałam, że w wychowaniu potrzebne jest coś jeszcze- jeżeli mam świadomie kształtować człowieka, chrześcijanina- potrzebny mi jest wzorzec (kim ma być człowiek według Bożego zamysłu, jakie ma mieć cechy, jak się zachowywać w konkretnych sytuacjach?). A więc muszę mieć program wychowawczy, oparty na prawdziwych, nie przemijających wartościach. Aktualny, dokładny, kompletny- tak jak mapy w GPS-ie. Każdy kierowca wie, co oznacza poruszanie się według nieaktualnej mapy- czasami lepiej już wyłączyć urządzenie, bo jeszcze bardziej się gubimy.

Czytając Biblię- poszukiwałam takiego programu. Zrozumiałam, że wzorcem jest Jezus Chrystus- On głosi Ewangelię i jednocześnie objawia ją własną Osobą, On jest obrazem Boga, na którego wzór i podobieństwo zostaliśmy stworzeni . Ale jak odnaleźć w Ewangelii coś, co może stanowić program- a więc daje się zapisać w formie kilku konkretnych zasad, wskazówek- określających cel i kierunek wychowania? Przecież nie potrafię sama streścić Ewangelii, wybrać z niej tego, co najważniejsze- i to w taki sposób, aby zachować całość! Planując cykl artykułów Kocham i Wychowuję wiedziałam, że muszę się oprzeć na jakiejś koncepcji wychowawczej. Nie chciałam się zajmować fragmentarycznie różnymi sprawami, ale pokazać coś, co będzie całościową wizją wychowania człowieka. Czułam że chcę dać Rodzicom to, czego sama potrzebuję- pewność, oparcie, jasność, tak aby nawet w najtrudniejszych sytuacjach potrafili znaleźć wyjście, które prowadzi do dobra. I było dla mnie oczywiste- że ja sama nie posiadam takiego programu ani nie potrafię go stworzyć.

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę (…). Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami:„Błogosławieni …” (Mt 5, 1-3)

Odkrycie przyszło podczas rekolekcji. Bóg odpowiedział na moje pragnienie i pokazał mi, że jest w Ewangelii miejsce, w którym zawarta jest CAŁA PRAWDA o wychowaniu człowieka. Objawił ją Pan Jezus, podczas Kazania na Górze- w formie Ośmiu Błogosławieństw. I nie jest to zwykły program wychowawczy- jest to program z MOCĄ. Bo Jezus nie tylko przedstawił wizję chrześcijańskiego życia, wizję osoby ukształtowanej według Bożego zamysłu, ale zawarł w niej obietnice Bożego błogosławieństwa, które dają szczęście- już teraz, tutaj, na ziemi a także na wieczność. Poniżej zamieszczam tekst Błogosławieństw, w którym oddzieliłam opis stanu, do jakiego mamy dążyć od obietnic, które są z nim związane.

Czytając Błogosławieństwa możemy mieć wątpliwości- który rodzic chce, żeby jego dziecko się smuciło, było ubogie, ciche i pokorne? To się raczej kojarzy ze słabością i przegranym życiem. A kiedy pomyślimy, że miało by cierpieć z powodu prześladowań- z pewnością ogarnia nas przerażenie. Wiadomo, każdy rodzic pragnie żeby jego dziecko było szczęśliwe, lubiane, żeby mu się dobrze powodziło. Ale, jak twierdzi biskup Ryś w jednej ze swoich konferencji, Błogosławieństwa należy czytać od końca- to znaczy zaczynając od obietnic. Czy pragniesz, aby Twoje dziecko stało się dziedzicem królestwa niebieskiego? Czy chcesz aby doznawało pocieszenia w swoim smutku, aby na własność posiadło ziemię, aby było nasycone dobrem, sprawiedliwością, aby dostąpiło miłosierdzia w swoich słabościach i upadkach, aby oglądało Boga twarzą w twarz i zostało nazwane synem Bożym? Czy chcesz mieć pewność, że w jego wychowaniu nie zbłądzisz, że pokierujesz je na dobrą drogę. Że za Tobą i Twoim działaniem stoi sam Bóg- to On prowadzi i błogosławi, gwarantuje osiągnięcie ostatecznego celu- zbawienia.

Błogosławieństwa nie są zbiorem przykazań, które mamy wypełnić, aby osiągnąć zbawienie. Są raczej zapowiedzią tego, co Bóg pragnie uczynić z każdym człowiekiem. To jest Jego program wychowawczy i to On jest Wychowawcą, który w Osobie Jezusa Chrystusa pokazuje drogę i obdarza łaską potrzebną aby tą drogą pójść. Jako rodzice mamy z Nim współdziałać w realizacji tego programu wobec siebie samych i wobec własnych dzieci.

Gdyby nasze kraje spotkały się na gruncie nauk, które Chrystus wyłożył w Kazaniu na Górze, zostałyby rozwiązane problemy nie tylko naszych krajów, ale całego świata. (Mahatma Gandhi)

Rozważając Błogosławieństwa próbowałam też spojrzeć na nie od innej strony. Jak by wyglądał świat, gdyby ludzie poszli za wezwaniem Jezusa i próbowali żyć w taki sposób? Gdyby osoby w moim otoczeniu były proste i pokorne, wrażliwe na zło, gdyby pragnęły dobra i sprawiedliwości, ale nie próbowały wprowadzać go siłą, a raczej ufały Bogu i wprowadzały Jego pokój. Gdyby ludzie okazywali sobie wzajemnie miłosierdzie i mieli czyste serca. I gdyby potrafili opierać się złu i bronić ważnych wartości (np. dobra rodziny, prawdy, uczciwości)- nawet za cenę prześladowań. Może na co dzień nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale właśnie to ostatnie, być może najtrudniejsze dla nas do przyjęcia wezwanie Jezusa, wiąże się ze zdolnością do bycia wiernym swoim zobowiązaniom w sytuacji pokus i zagrożeń. Jak bardzo potrzeba nam takich ludzi! Jestem przekonana, że to jest właśnie program wychowania na dzisiejsze czasy. Że to jest właśnie ta aktualna, prawdziwa i kompletna mapa, według której możemy się poruszać w świecie, który stał się niezrozumiały i zagrażający. Że jest to jedyna gwarancja sukcesu wychowania- prawdziwego szczęścia naszych dzieci!

Przykładem osoby, która przyjęła i wypełniła w swoim życiu wezwanie Chrystusa był bł. Pier Giorgio Frassati. Św. Jan Paweł II powiedział o nim: Pier Giorgio daje nam przykład, że „szczęśliwe jest życie w duchu Chrystusa, w duchu Błogosławieństw, i że tylko ten, kto staje się „człowiekiem Błogosławieństw”, umie darzyć braci miłością i pokojem. Zaświadcza, że świętość jest dostępna dla wszystkich.

Jego krótkie życie było bardzo udane i intensywne- studiował, uprawiał sport, kochał góry. Był lubiany i miał wielu przyjaciół- wśród ubogich, którym służył pomocą i w kręgu studentów- dla których stanowił wzór. Osoby z jego otoczenia były zafascynowane jego wolnością wobec dóbr doczesnych, a jednocześnie fantazją i radością, z jaką używał życia. Często powtarzał słowa: „Żyć a nie wegetować”.

Papież Franciszek w swoim orędziu do młodych poleca im, by naśladowali Frassatiego w czynieniu dzieł miłosierdzia. „Chciałbym zasugerować wam, jak w konkretny sposób, możemy być narzędziem tego samego Miłosierdzia względem naszych bliźnich. Pier Giorgio „był młodzieńcem, który zrozumiał, co znaczy mieć serce miłosierne, wrażliwe na najbardziej potrzebujących. Ofiarowywał im o wiele więcej niż dary materialne, dawał samego siebie, poświęcał czas, słowa, zdolność słuchania. (…) Służył ubogim z wielką dyskrecją, nigdy się z tym nie obnosząc. (…) Wyobraźcie sobie, że w przeddzień swojej śmierci, ciężko schorowany, udzielał wskazówek dotyczących sposobu pomagania jego pokrzywdzonym przyjaciołom”.

 

Drogi Czytelniku- Rodzicu, Wychowawco!

Zapraszam Cię do fascynującej przygody w odkrywaniu Bożego planu wychowania dzieci w duchu Ośmiu Błogosławieństw. Kolejne artykuły będą przybliżały każde z Błogosławieństw, pokazując na przykładach jak możemy je realizować w codziennym życiu.

 Możesz też pobrać artykuł: 

Drogi rodzicu!

Zapraszamy do zapoznania się z artykułami dotyczącymi wychowania dzieci. Są to teksty publikowane w czasopiśmie Remedium w latach 1999-2002. Zawierają wiele konkretnych wskazówek dotyczących rozwiązywania trudnych sytuacji wychowawczych. Mogą być wsparciem dla rodziców i wychowawców. Każdego tygodnia będzie sie pojawiał nowy artykuł.

 

Współpraca rodziców w wychowaniu dziecka.

Współpraca między rodzicami, choć tak korzystna z punktu widzenia potrzeb dziecka, w wielu rodzinach okazuje się trudna do osiągnięcia. Rodzice często różnią się w swoich przekonaniach odnośnie wychowania dzieci i w konkretnych sytuacjach nie potrafią osiągnąć porozumienia co do sposobu oddziaływania na nie. Zdarza się, że na współpracę rodziców poważnie rzutują także konflikty małżeńskie. Czytaj dalej...

Lub pobierz:

 Trudne aspekty rodzicielstwa.

„Ja chyba nie kocham swojego dziecka!- takie dramatyczne wyznanie zrobiła siedząca w moim gabinecie kobieta- matka 14-letniego chłopca. Jej zachowanie przeczyło słowom, które dopiero co wypowiedziała- miała łzy w oczach i wyraźnie martwiła się, że nie potrafi mu dać tego, czego on potrzebuje. Zapytałam o uczucia, jakie przeżywa wobec syna: „To jest cała burza uczuć!- wykrzyknęła- „Czasami wręcz go nienawidzę i mam ochotę rozszarpać, potem czuję się winna za te złe myśli, jeszcze potem martwię się o niego, bo gdzieś wyszedł, a za chwilę jestem wściekła, że znów muszę się o niego bać.” Czytaj dalej...

Lub pobierz: 

Samodzielność dzieci cz.2

HANIA  I  MICHAŁ

Hania wyszła za mąż w wieku dwudziestu lat i wkrótce zaszła w ciążę. Ze swojego dzieciństwa najbardziej zapamiętała pijanego i agresywnego ojca, zapłakaną, bezradną matkę, ucieczki z domu i swój własny strach. Dorastając obiecywała sobie, że jej dzieci będą się wychowywały w bezpiecznym, szczęśliwym domu. Marzenia o rodzinie zaczęły się rozsypywać jeszcze przed urodzeniem Michała. Mąż okazał się podobny do ojca Hani- często zaglądał do kieliszka, nie szczędził jej obelg i szturchańców. Po kilku latach upokorzenia, Hania zdecydowała się odejść. Stanęła przed zadaniem samotnego wychowania dwóch synów. Młodszy zawsze wydawał jej się silniejszy, nie zaznał krzywdy, która stała się udziałem starszego. Wobec Michała czuła się bardzo winna: „zabrałam mu dzieciństwo, był taki malutki i musiał patrzeć na te wszystkie awantury”. Czytaj dalej...

Lub pobierz: 

Samodzielność dzieci cz.1 czytaj...

Lub pobierz:

Nauka szkolna - problem dziecka czy rodzica? czytaj...

Lub pobierz: 

Jak współpracować z nauczycielami naszych dzieci? czytaj...

Lub pobierz: 

Granice samodzielności dziecka cz.2 czytaj...

Lub pobierz: 

Granice samodzielności dziecka cz.1 czytaj...

Lub pobierz: 

Drogi Rodzicu i Wychowawco!

Otwieramy nowy cykl artykułów, w których będziemy poszukiwać głębi wychowania, odwołując się do wiary w Boga a także do wartości, które są uniwersalne, bliskie wielu ludziom. Publikując te teksty pragniemy podzielić się z Tobą tym, w co wierzymy, co odkrywamy, co jest dla nas ważne.

Pierwszy artykuł jest osobistym świadectwem. Kolejne dotyczą różnych aspektów wychowania dzieci, rozważanych w świetle Słowa Bożego. Kilka z nich jest opartych na „Ośmiu błogosławieństwach”, które można potraktować jako inspirację do tworzenia programu wychowawczego.

Zapraszamy do korzystania z tych tekstów w duchu wolności, zgodnie z własnymi przekonaniami i doświadczeniami. Zachęcamy do dialogu, wymiany myśli :). Bez względu na to, czy uważasz się za osobę wierzącą czy nie, Twoje doświadczenia są dla nas cenne :). Możemy się od siebie wzajemnie uczyć i inspirować się do rozwoju!

 

Boża nawigacja

Cóż to jest prawda? (J18,38)

11 letni Bartek został wraz z grupą kolegów złapany w sklepie na kradzieży słodyczy. W domu nie brakuje jedzenia- chłopcy twierdzili, że chcieli sprawdzić czy im się uda. Jednak sprzedawca ich przyłapał i zawiadomił rodziców. Jak zareagowała na zdarzenie rodzina Bartka?

Mama powiedziała z wyrzutem: Jak mogłeś mi to zrobić? Przez ciebie musiałam się wstydzić! Ciągle sprawiasz jakieś problemy.

Wzburzony tata wykrzyknął: Co ty robisz! Chcesz mieć do czynienia z policją? Jak się dowiedzą w szkole, możesz mieć obniżone sprawowanie!

Babcia kategorycznie stwierdziła: To niemożliwe, żeby Bartek coś ukradł. To dobry chłopiec. Na pewno koledzy go w to wmieszali.

Dziadek strofował wnuka: Ty to masz za dobrze! Za moich czasów była bieda i jadłem czekoladę tylko dwa razy w roku, na święta. I nawet mi do głowy nie przyszło żeby kraść w sklepie.

A starszy brat był wyraźnie zdziwiony: O co ten hałas. Przecież to tylko głupie słodycze, kosztują kilkanaście złotych.

Ostatecznie tata stwierdził, że pójdzie do sprzedawcy i przeprosi go, mając nadzieję, że ten nie zawiadomi policji. Powiedział też Bartkowi, że za karę nie będzie mógł grać na komputerze...Czytaj dalej...

Lub pobierz:

Pierwszeństwo Boga w wychowaniu                                                                                                                        

Opieka 24 h na dobę

On nie pozwoli, by się potknęła twa noga, ani się nie zdrzemnie Ten, kto ciebie strzeże. Pan ciebie strzeże, jest cieniem nad tobą, stoi po twojej prawicy. (Ps 121, 3,5)

Często wiele robimy aby zapewnić  swoim dzieciom bezpieczeństwo- chronimy je przed wypadkiem, chorobą i innymi zagrożeniami. I słusznie, takie jest nasze zadanie. Jednak świat, w jakim one dorastają jest coraz bardziej niebezpieczny i skomplikowany. My jako rodzice nie wystarczymy- nie wystarczy nam mocy, mądrości, miłości, nie możemy być zawsze i wszędzie z dzieckiem, w końcu nas zabraknie… Czytaj dalej...

Lub pobierz

 

Dojrzewanie do rodzicielstwa i miłości

Moje rodzicielstwo rozpoczęło się ponad 30 lat temu, narodzinami syna Maćka. Wkrótce potem na świat przyszła córka- Joasia. Patrząc z perspektywy czasu na drogę, jaką przeszłam, przede wszystkim mam świadomość, że prowadził mnie po niej sam Bóg- to On dał mi dzieci, powołał mnie jako matkę i każdego dnia uzdalnia mnie do pełnienia tej roli. Podzieliłam tą moją drogę na kilka etapów, wyznaczanych ważnymi wydarzeniami, Jego interwencjami w moje życie, które pozwalały mi dorastać.Czytaj dalej...

Lub pobierz:

Aleksandra Karasowska

Publikowany w miesięczniku Świat problemów, maj 2017

W poszukiwaniu siebie- praca z młodzieżą w późnym okresie dojrzewania (15-18 lat)

O ile we wczesnym etapie dojrzewania młoda osoba jest przede wszystkim zorientowana na grupę- eksperymentuje w relacjach z innymi, porównuje się z nimi, przyjmuje „na próbę” różne wzorce zachowania, o tyle w późniejszym okresie skupia się bardziej na sobie, na konstruowaniu tożsamości indywidualnej- własnego „ja”. Wykorzystuje zdobyte wcześniej doświadczenia i wiedzę aby określić siebie, to kim jest, własne wartości, preferencje, dążenia, wybory. Zmiany te odzwierciedlają się w zachowaniu osoby a także w jej relacjach z otoczeniem.

Większa dojrzałość

Starsze nastolatki stają się bardziej odpowiedzialne, coraz lepiej potrafią określić kim są i kim chcieliby być. „Budzą się” jeśli chodzi o naukę, myślą poważniej o swoim życiu, ustalają cele i chcą je realizować. Słabnie też negatywizm i bunt, pojawiają się bardziej dojrzałe formy dążenia do niezależności np. negocjowanie, argumentowanie. Jeżeli jednak bunt nadal się utrzymuje- zwykle jest poważniejszy, nastolatek może chcieć zupełnie uwolnić się spod wpływu rodziców (dorosłych)– ucieczki z domu, kradzieże, szukanie sposobów zarabiania pieniędzy.

Starsze nastolatki potrafią być bardziej tolerancyjne wobec słabszych, opiekuńcze. Bardziej się liczą z normami społecznymi i lepiej panują nad swoim zachowaniem.  W późniejszym okresie dojrzewania znacznie spada ilość zachowań agresywnych. Mogą się one pojawiać sporadycznie- w konkretnych trudnych dla osoby sytuacjach lub w trudnych relacjach, w których toczy się konflikt. Rzadko agresja przybiera formę fizyczną (jeżeli tak się dzieje, jest to związane raczej z nieprawidłowymi relacjami i normami w środowisku lub z zaburzeniami konkretnych osób). Agresja psychiczna także jest rzadsza, może też przybierać bardziej wyrafinowane formy, trudniej dostrzegalne dla wychowawców (np. zamiast wyzwisk, złośliwe komentarze).

W tym okresie grupa schodzi na dalszy plan- relacje rówieśnicze stają się bardziej intymne- tworzą się pary i małe grupki przyjaciół. Osoby mało popularne rzadziej niż we wcześniejszym okresie stają się ofiarami agresji a częściej są po prostu ignorowane i pomijane przy wspólnych aktywnościach (np. imprezach towarzyskich).

Podejmowanie odpowiedzialności

W okresie  15-18 lat najważniejszym zadaniem rozwojowym jest uczenie się podejmowania zobowiązań. W tym czasie otoczenie powinno stawiać przed  młodym człowiekiem coraz poważniejsze zadania, oczekując od niego przyjmowania większej odpowiedzialności, podejmowania decyzji, zaangażowania, konsekwencji w dążeniu do celu.

Niekorzystne są tu trzy rodzaje sytuacji:

  1. gdy młody człowiek wciąż jest traktowany jak dziecko (nadopiekuńczość, nadkontrola) i brakuje mu adekwatnych do jego wieku wyzwań („ty się tylko ucz”) a także możliwości podejmowania własnych decyzji,
  2. gdy otrzymuje wiele wolności bez żadnych zobowiązań (ma dużą przestrzeń do działania, ale nie ponosi odpowiedzialności - rodzice finansują jego pomysły i potrzeby, naprawiają błędy itp.),
  3. gdy jest przedwcześnie i nadmiernie obciążony zbyt dużą odpowiedzialnością i obowiązkami, co ogranicza szanse eksperymentowania a także zmusza do podjęcia dorosłego życia , choć nie jest jeszcze do tego gotowy (tak często dzieje się w rodzinach dotkniętych problemem uzależnienia, przemocy czy ubóstwa).

Szansą na zdobywanie doświadczeń w pełnieniu ról społecznych, podejmowaniu prawdziwych zobowiązań, może być dla młodych ludzi udział w projektach, szczególnie o charakterze społecznym, realizowanych na rzecz osób chorych, starszych czy młodszych dzieci. Bardzo obiecujące jest też szkolenie liderów młodzieżowych[1]. Być może myśląc o tym mamy na uwadze młodych, dojrzałych ludzi, którzy mogą stanowić pozytywny wzór dla swoich kolegów. Jednak doświadczenia klubów młodzieżowych z którymi współpracuję pokazują, że jest to bardzo wartościowa oferta formacji także dla młodzieży pochodzącej z trudnych środowisk. Starsi stażem klubowicze mogą awansować do roli lidera. Oznacza to  spełnienie określonych wymagań, które zostają wspólnie wypracowane przez młodzież i wychowawców. Nie jest to propozycja dla doskonałych, ale dla tych, którzy pragną nad sobą pracować, pokonywać trudności. I nawet kiedy zdarzą się wpadki i błędy, uczą się jak je naprawiać. Grupa liderów ma swoje własne spotkania z wychowawcą, swój program rozwoju- a także obowiązki pełnione w klubie. Bycie liderem nobilituje, sprawia, że aspiracje młodego człowieka wzrastają i jest gotów włożyć trud w ich spełnienie.

Rozwój tożsamości

Środowisko rodziny dotkniętej różnymi problemami nie sprzyja formowaniu młodego człowieka. Dysfunkcyjny system rodzinny wtłacza go w sztywne schematy, poważnie ograniczając jego rozwój. Zamiast odkrywać swój potencjał, dostosowuje się do potrzeb „chorej” rodziny. Stwarza to szczególne problemy w kształtowaniu osobowości.

Dziecięca tożsamość opiera się na zdrowym poczuciu własnej kompetencji (w czym jestem dobry, co potrafię) natomiast w okresie dojrzewania młody człowiek odkrywa coraz bardziej złożone, wewnętrzne aspekty swojej osoby- cechy, poglądy, wartości, plany życiowe. Ten proces budowania własnej tożsamości można porównać  (w dużym uproszczeniu) do układania puzzli- z wielu kawałków trzeba złożyć pewną całość tak, aby uzyskany obraz był spójny, miał jakiś sens. Łatwo tego dokonać, kiedy mamy w pudełku pasujące do siebie fragmenty i tylko musimy je odpowiednio poskładać. Gorzej, kiedy nasze puzzle się pomieszały i pochodzą z „różnych bajek”. A jeszcze gorzej, gdy nie są to bajki, tylko koszmary, o których chce się zapomnieć. W takiej właśnie sytuacji jest często młodzież pochodząca z trudnych środowisk. Te „pomieszane puzzle” to destrukcyjne wzorce, chaos w świecie wartości i reguł (inne obowiązują w rodzinie, w najbliższym otoczeniu, a inne np. w szkole, świetlicy czy klubie młodzieżowym). To wiele doznanych traum, po których pozostały bolesne blizny. I brak pomysłów i nadziei na wyrwanie się z tego, na lepsze życie (i tak będę taki, jak moi rodzice, rodzeństwo, sąsiedzi…). To także brak dobrych doświadczeń i wzorców (jeżeli nie chcę być taki jak oni, to jaki mam być?).

Z pewnością część z tych młodych osób potrzebuje indywidualnej terapii, aby przezwyciężyć skutki zranień, jednak wielu z nich można pomóc uważni, życzliwi wychowawcy.

Konstruktywne informacje zwrotne

Dorosły, a także rówieśnicy mogą się stać dla dorastającego bardzo cennym źródłem wiedzy o nim samym. Dlatego w pracy z grupą warto modelować dobry sposób udzielania informacji zwrotnych o zachowaniu osoby a także uczyć tego uczestników. Jest to ważna umiejętność potrzebna w relacjach z ludźmi.

Wartościowe są pochwały formułowane w sposób opisowy, podkreślające głębsze aspekty osoby, które ujawniają się w jej zachowaniu np.: Zauważyłaś, że Kasia bardzo przeżywała swoją porażkę na sprawdzianie i pocieszyłaś ją. Jesteś wrażliwą osobą. Lub : Podczas naszej wspólnej pracy miałeś bardzo ciekawe pomysły, które nadały kierunek całemu projektowi. Potrafisz być twórczy i inspirować innych do działania. W publicznym chwaleniu młodzieży lepiej być ostrożnym- często czują się niepewnie i nadmierne wyróżnianie na forum grupy jest dla nich krępujące. Ponad to może być odbierane przez kolegów jako nadmierna zażyłość z dorosłym i stać się przyczyną docinków. Dlatego często więcej zdziałają wypowiedziane na osobności lub po cichu słowa albo dyskretnie wręczony liścik.

Uwagi krytyczne, zawsze powinny dotyczyć konkretnego zachowania osoby, bez przypisywania jej negatywnych cech. Ważne jest też formułowanie naszych pozytywnych oczekiwań i wyrażanie wiary w dobrą wolę i możliwość zmiany np.: Wierzę, że następnym razem będzie lepiej, że postarasz się dotrzymać umowy. Jeżeli to możliwe, warto zadać pytania, które skłonią do refleksji nad sobą np. Powiedz jak sam oceniasz swoje zachowanie? Co twoim zdaniem było dobrze, a co źle? Jak możesz się zachować w przyszłości? itp. Szczególnie w sytuacjach krytyki potrzebna jest dyskrecja- obecność kolegów dodaje poczucia mocy i skłania do okazywania lekceważenia, żeby „zachować twarz”.

Konflikty wewnętrzne

Dojrzewanie to czas konfliktów wewnętrznych, zmagania się z samym sobą. Im trudniejsze są warunki, w których dorasta młody człowiek, tym konflikty te mogą być silniejsze. Mogą one dotyczyć obrazu siebie, samooceny (jestem zły, jak mówi ojciec, czy wartościowy, jak twierdzi  wychowawca?), własnych pragnień, które stoją w sprzeczności z oczekiwaniami rodziny (czy mam prawo wyprowadzić się z domu, zostawić mamę i rodzeństwo?), uczuć w stosunku do bliskich osób (czy ja nienawidzę moją matkę, czy ją kocham?) a także wartości, wzorców zachowania, życiowych wyborów (czy warto się uczyć, skoro i tak nie mam szansy na dobrą pracę?, jak mam być czuły dla mojej dziewczyny, jeżeli muszę być twardzielem, żeby przetrwać? Przytoczone tu przykłady to tylko niektóre z wielu dylematów przeżywanych przez młodzież.

Konflikty wewnętrzne przejawiają się w zachowaniu osoby- może to być napięcie, rozdrażnienie, niechęć do poruszania trudnych tematów (np. rozmawiania o swojej przyszłości, dalszej nauce, pracy itp.), wahanie, niepewność, brak zdecydowania, zmienianie decyzji, angażowanie się w coś i wycofywanie, sprzeczne komunikaty (np. deklarowanie swojej gotowości do czegoś tonem pełnym obaw). Czasami osoba wyraża wprost swoje wewnętrzne rozdarcie  (ja chyba jestem nienormalny, sam nie wiem, czego chcę; to chyba nie ma sensu, i tak nie skończę tej szkoły, muszę coś zrobić, żeby mieć własną kasę…).

Przypadek Igora

17 letni Igor dorasta w trudnych warunkach. Jest najstarszy, ma czwórkę młodszego rodzeństwa. Matka wychowuje ich samotnie, ojciec, uzależniony od alkoholu odbywa karę więzienia. Igor ma uzdolnienia techniczne i od dzieciństwa marzył, że będzie naprawiał samochody. Dostał się do upragnionego technikum mechanicznego. Z początku radził sobie bardzo dobrze. Teraz jest w trzeciej klasie i właśnie przechodzi kryzys. Zaczyna wagarować, ma bardzo słabe oceny, pije alkohol. Na pytanie wychowawcy, gdzie spędza czas, gdy nie ma go w szkole, mówi szczerze: pomagam mamie przy dzieciakach albo włóczę się z kumplami. Twierdzi, że już mu nie zależy na szkole: i tak skończę jak ojciec…  Mówi to z wyraźną złością, prawie krzycząc. Widać, że załamała się jego motywacja do nauki i wizja przyszłości, którą sobie budował od dzieciństwa. Widać też, że ma problemy z kształtowaniem własnej tożsamości, zmaga się z destrukcyjnym wzorcem ojca, który z powodu picia wielokrotnie tracił pracę i popadł w konflikt z prawem, a także z poczuciem odpowiedzialności za rodzinę. W jaki sposób można go wesprzeć?

Przestrzeń do refleksji nad sobą

Słowa, które wypowiada chłopiec w kontakcie z wychowawcą nie są zamknięciem tematu, a raczej sygnałem, że potrzebuje rozmowy. Warto zauważyć sprzeczność pomiędzy treścią komunikatu „nie zależy mi na szkole, i tak skończę jak ojciec” a emocjami, które mu towarzyszą. Nie jest to zwykła rezygnacja, poddanie się. Złość świadczy o toczącej się walce wewnętrznej, jakiejś frustracji. Sugeruje, że chłopiec natrafił na przeszkody w realizacji swoich celów, jego energia została zablokowana, nie może iść dalej. Cel wciąż jest dla niego ważny, ale wydaje się niemożliwy do osiągnięcia- a to budzi złość.

Rozmawiając z nim z pewnością warto nazwać i zaakceptować stan w jakim się znajduje: Igor, przyszedłeś do tej szkoły bo chciałeś zostać mechanikiem. Widzę, że teraz jesteś w trudnym momencie. Tak się zdarza, że kiedy człowiek chce osiągnąć coś naprawdę ważnego, przychodzi kryzys. Określenie „kryzys” może tu być bardzo pomocne- sugeruje, że ten stan jest czymś przejściowym, że da się z niego wyjść.

Następnie można pokazać sprzeczności, jakie pojawiły  się w jego zachowaniu: „Mówisz, że nie zależy ci na szkole, że nie masz szansy na dobrą przyszłość, ale wyglądasz, jakby to cię bardzo złościło. Chyba jakoś mocno to przeżywasz?” Taki komunikat jest zaproszeniem do powiedzenia czegoś więcej, być może chłopiec z tego skorzysta.

Warto też odnieść się do słów Igora dotyczących ojca. Jest to trudny temat, ponieważ wiąże się ze zranieniami chłopca, jednak mówiąc nam o tym, sam w pewnym sensie zaprasza, aby go podjąć. Przemilczenie tej kwestii może być odebrane jako sygnał, że dla dorosłego jest ona zbyt trudna albo mało ważna. Jak więc możemy zareagować? Być może słowa Igora budzą w nas sprzeciw- przecież ma przed sobą całe życie! Nie warto jednak zaprzeczać, ale sprawdzić, co się za nimi kryje.

  • Pomocne może być okazanie zrozumienia: Wiesz, myślę, że każdy z nas zanim stanie się dorosły, musi się zmierzyć z wzorcami swoich rodziców. Pewnie nie jest łatwo uwierzyć w dobrą przyszłość, kiedy się patrzy na ojca, który ma w życiu problemy. Dobrze, że o tym mówisz, bo to ważna sprawa. Czy możemy się razem nad tym zastanowić?
  • Warto sprawdzić, co dla Igora oznacza „skończę jak ojciec - być może za tymi słowami kryją się jakieś konkretne obawy czy wyobrażenia dotyczące siebie samego. Pewna dziewczyna w podobnej sytuacji powiedziała mi, że jest tak samo słaba jak jej matka, ofiara przemocy, a znaczyło to, że jest po prostu bardzo wrażliwa. Dziewczyna bała się, że jej wrażliwość i kruchość psychiczna spowoduje, że pozwoli się innym ranić, choć dotychczas całkiem nieźle sobie radziła. Ujawnienie tych obaw stworzyło szansę, żeby się im racjonalnie przyjrzeć. Jest to bardzo ważny cel także w pracy z Igorem- zracjonalizowanie jego obaw. Jak również spojrzenie na siebie i ojca jako odrębne osoby. Możemy mu pomóc zadając pytania:
    • W czym jesteś podobny do ojca, a w czym się od niego różnisz?
    • Co cenisz w osobie ojca, w jego zachowaniu, a co chciał byś robić inaczej?

Igor w rozmowie z wychowawcą sygnalizuje także temat dotyczący mamy. Prawdopodobnie czuje się odpowiedzialny, aby jej pomóc, co jest zrozumiałe i konstruktywne. Natomiast warto sprawdzić, na ile odpowiedzialność za rodzinę obciąża go i przeszkadza w nauce. A na ile jest usprawiedliwieniem dla porzucenia nauki. Możemy zapytać: w jaki sposób pomaga mamie, ile czasu mu to zajmuje, czy lubi to robić, co by się stało, gdyby nie mógł jej pomóc? W rozmowie z mamą warto ocenić jaki jest jej stosunek do marzeń syna. Być może wspiera go w ich realizacji, a może odwrotnie, jest zainteresowana, żeby zastępował w domu nieobecnego męża.

Jeszcze inną kwestią są koledzy, o których wspomina Igor. Wydaje się, że nie jest to konstruktywne towarzystwo- także wagarują, piją alkohol, włóczą się. Istotne jest to, jakie znaczenie ma dla chłopaka kontakt z nimi, jakie swoje potrzeby w ten sposób zaspokaja: ucieczki  od problemów? rozrywki? zapełnienia pustki? poparcia w planach porzucenia szkoły? Jeżeli przyjąć, że Igor jest rozdarty pomiędzy pragnieniem spełnienia swoich marzeń a brakiem nadziei na lepszą przyszłość (identyfikacja z ojcem), wydaje się, że ci koledzy są raczej reprezentacją tej drugiej opcji. Można go zapytać co dobrego, atrakcyjnego jest w tych kontaktach a także do czego go one motywują. Można też spróbować z drugiej strony: Kim dla niego jest dobry kolega? Czego oczekuje od takiej osoby, szczególnie w sytuacji w jakiej się obecnie znajduje.

Wsparcie w przezwyciężeniu kryzysu

Proponowany tu sposób rozmowy polega na stworzeniu dojrzewającemu chłopcu przestrzeni do refleksji nad sobą. Dorosły okazuje zrozumienie, daje wsparcie, zadaje pytania. Pomaga chłopcu głębiej zrozumieć uwarunkowania sytuacji w jakiej się znalazł a także jego wewnętrzne motywy. Jeżeli w trakcie rozmowy wyraźnie ujawni się konflikt wewnętrzny, można go nazwać: Wygląda na to, że jesteś rozdarty- pragniesz spełnić swoje marzenia, rozwijać zdolności, pragniesz lepszego życia, niż ma twój ojciec, ale nie wierzysz, że to się uda.  Albo: Chciałbyś iść własną drogą, ale martwisz się o mamę i rodzeństwo, czujesz się odpowiedzialny, żeby im pomagać. Można zapytać chłopca, co zamierza zrobić w tej sytuacji. Czy pomimo przeszkód chce zawalczyć o siebie i kontynuować naukę, jakiego wsparcia potrzebuje?

Jest tu też miejsce na wyrażenie przez wychowawcę własnej oceny sytuacji: Jesteś już w trzeciej klasie, to połowa drogi do celu, który sobie postawiłeś. Masz wszelkie szanse, żeby skończyć tę szkołę. To oczywiście zależy od ciebie, potrzebny jest twój wysiłek. Mnie bardzo zależy, żeby ci się udało i jestem gotowy ci pomóc. Możemy teraz razem ustalić plan wyjścia z kryzysu. W zależności od potrzeb chłopca, można rozważać różne formy wsparcia: pomoc w nauce, wsparcie koleżeńskie, rozmowa z mamą w celu pozyskania jej jako sojusznika, pomoc dla rodziny, terapia dla Igora itp. Ważna jest tu jednak decyzja samego chłopca. Ma już 17 lat i z pewnością nikt nie jest w stanie zmusić go do nauki i skończenia szkoły. Dlatego też nie należy tworzyć złudzenia, że dorośli wezmą na siebie odpowiedzialność za decyzje dotyczące jego życia. Jest teraz na rozdrożu i skutki swoich wyborów poniesie sam. Potraktowanie go jak dziecka, nadmierna opiekuńczość i kontrola mogą tylko pogorszyć sprawę. W najlepszym przypadku uda się go doholować do czasu, gdy skończy mu się obowiązek nauki. Jednak, żeby pójść dalej, musi odkryć własną moc. Dorosły może tu pełnić rolę mentora, osoby starszej doświadczonej, która towarzyszy i wspiera w wyjściu z kryzysu, w pracy nad sobą. Jest to bardzo ważna i potrzebna rola dla wielu dorastających osób. Warto ją świadomie podjąć.

Oczywiście można i trzeba pracować z  Igorem nad zbudowaniem motywacji do przezwyciężenia kryzysu. Pomocna może tu być pewna metoda graficzna: osoba przedstawia swoje życie jako drogę, począwszy od dnia narodzin. Zaznacza na niej punkt odpowiadający  dacie dnia dzisiejszego, który dzieli ją na odcinki czasu- przeszłość ( w której może zaznaczyć ważne momenty, wydarzenia) i przyszłość (marzenia, plany cele). Metoda ta może obejmować różne aspekty życia. W przypadku Igora ważne było by spojrzenie z pewnego dystansu na doświadczenia i decyzje związane z własnym rozwojem i nauką. Np. moment, kiedy poszedł do szkoły, kiedy odkrył swoje zainteresowania mechaniczne, kiedy podjął decyzję o nauce w tym kierunku, moment rozpoczęcia szkoły, sukcesy, porażki.  Wreszcie zdarzenia, które doprowadziły do kryzysu, jaki obecnie przeżywa.  Osoby, które go wspierały na tej drodze lub przeszkadzały. Praca ta może też mieć głębszy charakter, jeśli obejmie także wydarzenia rodzinne i inne ważne (dobre lub trudne) momenty w jego życiu (jednak wtedy poprowadzenie jej wymaga odpowiednich warunków i kompetencji, ponieważ mogą ujawniać się głębsze zranienia).  

W przeszłości kryją się źródła motywacji  Igora do rozwoju. Przywołanie tych doświadczeń może mu dodać odwagi, żeby spojrzeć w przyszłość. Jeżeli chłopiec zdecyduje się na pracę nad przezwyciężaniem kryzysu, będzie można budować plan- określić cele, sposoby ich realizacji, osoby wspierające, zagrożenia, kamienie milowe itp. Spojrzenie na swoje życie jako na drogę, ujęcie go w dwóch perspektywach czasowych, może pomóc w zintegrowaniu różnych doświadczeń, które ma za sobą, wyciagnięciu z nich wniosków, a tym samym wspiera proces budowania tożsamości i konstruktywnej wizji własnego rozwoju.

[1] Praca z liderami młodzieżowymi została opisana w artykule: D.Kowalski, Młodzi – Młodszym czyli o profilaktyce rówieśniczej, Remedium, lipiec/sierpień 2014.

 

Możesz też pobrać artykuł w pdf: 

Aleksandra Karasowska

Publikowany w Świat Problemów, 2015

Jak być mądrym dorosłym?- praca z młodzieżą w wieku 11-14 lat

Okres dojrzewania to czas przemiany dziecka w osobę dorosłą, przygotowania do wyboru własnej drogi życiowej i podjęcia ról społecznych. Jest to czas bardzo intensywnego rozwoju we wszystkich sferach - biologicznej, psychicznej i społecznej. Zmianie ulega nie tylko wygląd i budowa ciała ale także obraz samego siebie i relacje z innymi. Rozwój procesów poznawczych, w szczególności pojawienie się zdolności myślenia abstrakcyjnego powoduje, że dziecko zaczyna patrzeć na swoją osobę i działania w sposób bardziej świadomy. Zyskuje coraz większy wgląd w siebie przez co staje się bardziej refleksyjne. Zaczyna zadawać sobie pytania: Jaki jestem? Czy jestem podobny do innych? Czym się od nich różnię? Czy koledzy mnie lubią?

Środowisko rówieśnicze staje się grupą odniesienia - akceptacja i opinia znajomych i przyjaciół liczy się coraz bardziej. Dorosły nadal może być dla nastolatka autorytetem, jednak raczej jako ktoś, kogo podziwia, szanuje, czy zwraca się o pomoc - niż jako wzorzec do naśladowania. We współczesnej kulturze młodzi są wprowadzani w świat przez swoich rówieśników a autorytetami stają się nieco starsi koledzy. Wynikają z tego zarówno zagrożenia (nastolatki łatwo ulegają wpływom – trudno odmówić papierosa od przystojnego kolegi) jak i szanse w wychowaniu  (konstruktywni liderzy młodzieżowi).

Nie jestem już dzieckiem…

Dorastające dziecko zmienia swoje zachowanie, zmieniają się też jego relacje z dorosłymi:

  • Nastolatek jest bardzo wrażliwy na sposób traktowania go: nie lubi, by dorośli kazali mu coś robić – będzie się buntował, może to odbierać jako traktowanie z góry.
  • Relacje z dorosłymi są dla niego „poligonem doświadczalnym”: chcąc pokazać swoją siłę i niezależność prowokuje, wyzwalając w nich złość - sprawdza, na ile może sobie pozwolić.
  • Inaczej też patrzy na dorosłych – zaczyna dostrzegać ich błędy, niekonsekwencję, potrafi to wytknąć: Pani też rozmawia w szkole przez telefon!
  • Kontakt z nastolatkiem jest trudniejszy, mogą pojawiać się kłótnie – on ma już swoje zdanie i poglądy, chce myśleć samodzielnie i wymaga od dorosłego szacunku. A jednocześnie nie potrafi jeszcze wyrażać siebie w sposób dojrzały.

Przyjrzyjmy się sytuacji, która wydarzyła się pewnego dnia w szkole. Spróbujmy wczuć się w rolę dziecka.

Masz 11  lat i uważasz że nie jesteś już dzieckiem. Nie lubisz jak ktoś zwraca ci uwagę, poucza i mówi co masz robić, szczególnie głośno, przy kolegach. Chcesz pokazać, że nie pozwolisz sobie na to. Dlatego ostatnio coraz częściej masz konflikty z panią. Dzisiaj podczas lekcji siedziałeś spokojnie, ale w pewnym momencie odwracasz się do kolegi, żeby mu powiedzieć coś ważnego. Pani zauważa to i mówi: Bartek znowu gadasz. Czy ty nigdy nie możesz uważać? Czujesz się pokrzywdzony, bo przecież prawie całą lekcje uważałeś, dopiero teraz musiałeś coś powiedzieć koledze, próbujesz wytłumaczyć to pani: Przecież ja tylko… Niestety pani nie daje ci dokończyć i zniecierpliwionym głosem mówi: Przesiądź się do innej ławki. No już! Wszyscy koledzy patrzą co teraz zrobisz, wcale nie masz ochoty posłuchać, jesteś zły na panią więc mruczysz pod nosem jakieś „mocne słowo” i nie ruszasz się z miejsca… A pani, bardzo już rozgniewana, krzyczy: Jesteś bezczelny! Jutro masz przyjść z rodzicami!

Cała ta sytuacja trwała jakieś dwie, może trzy minuty. W tym krótkim czasie emocje obu stron sięgnęły zenitu. Chłopiec, początkowo skłonny do współpracy, teraz z pewnością utwierdził się w przekonaniu, że pani jest jego największym wrogiem, co niewątpliwie w najbliższym czasie da jej odczuć. Natomiast nauczycielka sądzi, że ma wyjątkowo złośliwego ucznia, z którym nie da się współpracować. O ile nic się nie zmieni, ich wzajemna relacja jest zagrożona narastającą destrukcją.

Pułapka kar

Dorośli reagując na złe zachowania dziecka stosują kary. Ich intencją jest wywieranie konstruktywnego wpływu wychowawczego, jednak takie metody niosą za sobą także zagrożenia, szczególnie kiedy są stosowane wobec buntującego się nastolatka. Prowokowany wychowawca stosuje coraz cięższe kary, które skłaniają dziecko do coraz większego buntu, wyzwalając agresję i pogłębiając konflikt. Wreszcie przychodzi taki moment, kiedy nic już nie działa. Nastolatek mówi: i co mi zrobisz? - a zacietrzewiony dorosły wciąż jeszcze szuka kar…  Jest to swoista pułapka, w której nie ma już miejsca na miłość, wychowanie, uczenie, przyjaźń, współpracę. Całą przestrzeń relacji zajęła walka i wzajemna wrogość.

Co w opisanej sytuacji mogła by uczynić nauczycielka Bartka? Kiedy chłopiec zaczął rozmawiać z kolegą, powinna zmobilizować go do skupienia: Bartek, przez większość lekcji było super, wierzę, że wytrwasz do końca :).  A nawet gdyby zapędziła się w niepotrzebną konfrontację, miała szansę ją przerwać, mówiąc: Nie chcę z tobą walczyć. Chodzi o to, żebyś uważał i korzystał z lekcji.

Choć współpraca z nastolatkiem na ogół nie jest  łatwa, możemy jednak stosować metody dające szansę na porozumienie. Zamiast autorytatywnie kazać mu coś zrobić, warto:

  • docenić jego możliwości: Wierzę, że potrafisz się z tym uporać, za godzinę wrócę i zobaczę jak ci poszło.
  • zostawić mu decyzję: Przestrzegasz zasad przy posiłku, albo jesz przy osobnym stoliku.
  • posłużyć się poczuciem humoru: zostawić karteczkę w zlewie: Jesteśmy takie brudne, że już nie możemy wytrzymać, proszę umyj nas!
  • krótko przypomnieć: Kacper, teraz pracujemy.

Budowanie autorytetu

Młodzi wychowujący się w rodzinach alkoholowych mają szczególne powody, żeby nie ufać dorosłym. Zdarza się, że odreagowują doznane w rodzinie krzywdy i upokorzenia wobec nauczycieli i wychowawców. Kiedy są w grupie, czują swoją moc. Stąd w świetlicach czy klubach młodzieżowych zwykle pojawiają się problemy: uporczywe testowanie dorosłego, kwestionowanie wprowadzonych przez niego zasad, bojkotowanie propozycji, narzucanie własnych norm (często destrukcyjnych), zmowa przeciwko prowadzącemu, wzajemna agresja itp. Aby zwycięsko przejść przez te próby i zbudować swój autorytet w grupie, dorosły musi działać w świadomy i dojrzały sposób.

Oto kilka wskazówek, które mogą być pomocne.

  • Ważna jest relacja, jaką wychowawca buduje z młodymi. Powinna się ona opierać na wzajemnym szacunku, zrozumieniu, życzliwości a także, kiedy to możliwe, na partnerstwie. Nie jest to łatwe, gdy spotykamy się z prowokacją i oporem. Jednak chcąc mieć wpływ wychowawczy, musimy inwestować w relację pokonując te trudności. Tylko ten ma prawo wymagać, kto daje coś z siebie!
  • Aby dorosły był wiarygodny, musi być przejrzysty - swoim zachowaniem modelować wartości, które wprowadza a także reagować gdy są one zagrożone (szczególnie w przypadku agresji i przemocy): Byłam na was bardzo zła, ale starałam się nad sobą panować i wysłuchać co macie do powiedzenia. Mam nadzieję, że teraz wy mnie wysłuchacie.
  • Dorosły powinien kontrolować zachowanie młodzieży w grupie stwarzając bezpieczne granice, szanując ich integralność i unikając zaostrzenia konfliktów i niepotrzebnych walk. Ważna jest elastyczność - branie pod uwagę ich potrzeb, zdania, negocjowanie niektórych zasad (np. przywilejów i obowiązków). Warto zarezerwować nasze stanowcze „nie” na takie sytuacje, kiedy naprawdę musimy bronić ważnych wartości np. bezpieczeństwa.
  • Zamiast kar lepsze są konsekwencje związane z zachowaniem (naturalne lub ustalone), np. utrata przywilejów na określony czas- młodzi muszą mieć coś do zyskania i coś do stracenia: Ostatnio pojawiało się dużo kłótni i przepychanek dotyczących korzystania z komputera. Ucierpiały na tym nasze relacje. Teraz mamy tydzień bez komputera. Będzie to czas na naprawienie atmosfery w grupie. Pomyślmy co zrobić, żeby go dobrze wykorzystać.
  • Kiedy to możliwe, dobrze jest oddawać grupie odpowiedzialność za rozwiązanie problemu: Wczoraj musieliśmy wysiąść z autobusu z powodu waszego nieodpowiedniego zachowania. Zanim znowu gdzieś pojedziemy, chciałbym żebyście opracowali regulamin obowiązujący podczas wspólnych wyjść.

Przestrzeń do eksperymentowania

Trzeba jednak pamiętać, że w wychowaniu nie wystarczy nawet najbardziej umiejętne stawianie granic i stosowanie konsekwencji. Dorosły, który skupia się głównie na złych zachowaniach i na nie reaguje, jest spostrzegany jako rygorystyczny a atmosfera na jego zajęciach staje się pełna napięcia. Potrzebna jest wiara w pozytywny potencjał młodzieży i stwarzanie okazji, aby on mógł się ujawnić. Wychowawca nie może dać się zepchnąć do defensywy - powinien być aktywny i stawiać wyzwania, wręcz prowokując do konstruktywnych działań. Musimy stworzyć w grupie tyle dobra, aby ono wyparło zło! Warto zadać sobie pytanie- jakich doświadczeń i umiejętności potrzebują młodzi ludzie, aby w przyszłości być dobrymi rodzicami, małżonkami, pracownikami, sąsiadami, obywatelami? I co możemy zrobić jako dorośli, wychowawcy, aby dać im takie doświadczenia?

Bardzo użyteczna jest tu metoda projektu - młodzi angażują się w prawdziwe życie, uczą się rozpoznawać potrzeby ludzi żyjących w ich otoczeniu i na nie odpowiadać.[1] Uczą się organizować działania i podejmować odpowiedzialność. Zyskują przestrzeń do eksperymentowania w podejmowaniu różnych ról. W zależności od charakteru projektu, wchodzą w relacje z wieloma osobami, nie tylko rówieśnikami, ale też młodszymi lub starszymi, co wzbogaca ich doświadczenie społeczne i sprzyja nabywaniu nowych umiejętności. Pewien znajomy wychowawca mawiał, że skoro młodzież szuka adrenaliny (angażując się w zachowania ryzykowne), to trzeba im ją dać - a więc to, co proponujemy musi być ekscytujące, ważne, potrzebne.

Agresja

Trudnym problemem, z jakim mierzą się wychowawcy, jest agresja wśród młodzieży. Mogą jej sprzyjać procesy związane z dojrzewaniem - kryzys osobowości i zmiany biologiczne:

  • zagubienie, niepewność  co do siebie samego, swojej wartości, adekwatności -  już nie jestem dzieckiem- kim jestem?
  • burza hormonalna
  • chwiejność emocjonalna, podatność na frustrację, impulsywność
  • silne skupienie na sobie, własnych przeżyciach i potrzebach
  • konfliktowość
  • osłabiona kontrola zachowania- już nie działają zasady posłuszeństwa wobec dorosłych (kontrola zewnętrzna) a wewnętrzne mechanizmy kontroli nie są jeszcze dojrzałe
  • pragnienie nawiązania kontaktu z płcią przeciwną, które wyraża się w niedojrzałej formie - zaczepki i prowokacje
  • zwiększona potrzeba akceptacji przez rówieśników- uleganie złym wpływom

W grupie rówieśniczej mogą działać mechanizmy sprzyjające agresji takie jak: walka o pozycję w grupie, nieformalne normy grupowe  (np. rządzi silniejszy),  „zarażanie” agresją. Także seksualizacja kultury może stymulować przemoc o kontekście seksualnym.

Agresja wśród młodzieży może przybierać różne formy. Nastolatki biją się rzadziej niż młodsze dzieci. Poziom występowania agresji fizycznej w dużym stopniu zależy od rodzaju środowiska, z jakiego pochodzą (od panujących w nim norm i wzorców w zakresie wyrażania agresji). Na ogół wśród młodzieży częstsze są lżejsze formy agresji fizycznej (poszturchiwanie, popychanie, szarpanie, agresywne „zabawy”). Jeżeli jednak dochodzi do bójek, mogą być poważne (większa siła fizyczna), czasami mają też charakter zorganizowany (ustawki) lub charakter przemocy (pobicie).

Najczęstszą formą jest agresja psychiczna, która może już obejmować nie tylko wyzwiska, wyśmiewanie, ale może też przybierać formę poważniejszych gróźb, zastraszania, wymuszania, celowego niszczenia rzeczy.

Często jest też bardziej wyrafinowana (szczególnie u dziewcząt- może być wymierzona w dobre imię osoby, w jej poczucie własnej godności, pozycję w grupie- polega na manipulacjach, intrygach, obgadywaniu, ośmieszaniu, izolowaniu).  Może mieć kontekst seksualny- motywem może być walka o powodzenie u płci przeciwnej lub pragnienie zaspokojenia własnych potrzeb seksualnych.

Interwencja wychowawcza

Działania wychowawcze muszą być dostosowane do sytuacji- formy agresji, szkód jakie spowodowała, intencji sprawcy itp. Można je ująć w kilka etapów. W każdym z nich są realizowane określone cele.

Przykład: Wychowawca widzi, że dwóch chłopców okłada się pięściami i wyzywa. Obaj są poturbowani (poszarpane ubranie, siniaki, zadrapania).

Etap I: Interwencja

Cel: zapewnienie bezpieczeństwa

Formy działania:

  • krzyk ostrzegawczy (np. STOP!, Przestańcie!)
  • wywołanie dezorientacji, zaskoczenia np. okrzyk: Uwaga! Pali się! lub polanie zimną wodą (wypróbowane przez pewnego nauczyciela w gimnazjum :) )
  • wkroczenie pomiędzy walczących- gest oddzielenia poprzez wysunięcie ręki
  • ewentualnie rozdzielenie ich używając siły fizycznej, przytrzymanie (dotyczy to raczej małych dzieci)
  • przerwanie kontaktu wzrokowego, posadzenie w oddzielnych miejscach
  • zapewnienie koniecznej pomocy (jeśli ktoś ucierpiał)
  • Na tym etapie dorosły nie próbuje realizować celów wychowawczych- wyznaczać konsekwencji, tłumaczyć, ustalać przebiegu zdarzenia- cała jego uwaga powinna być skierowana na opanowanie sytuacji.

Etap II: Konfrontacja

Cel: ocena zachowania i jego skutków

Samo powstrzymanie bójki prawdopodobnie nie będzie wystarczające- dorosły powinien dążyć do rozwiązania problemu.

Formy działania:

  • po rozdzieleniu chłopców wychowawca mówi: Chciałbym dowiedzieć się od każdego z was jak widzi to, co się wydarzyło.
  • następnie wręcza kartkę z pytaniami i prosi, aby napisali swoje odpowiedzi:
  1. Co według ciebie było przyczyną bójki?
  2. Jakie zasady ustalone w szkole przekroczyłeś?
  3. Co złego stało się w wyniku bójki?
  4. Co teraz możesz zrobić, aby to zło naprawić?
  5. Co możesz zrobić, aby w przyszłości w podobnej sytuacji nie doszło do bójki?

Forma pisemna jest tu ważna- wymaga przemyślenia zdarzenia i skłania do bardziej wyważonych wypowiedzi. Chłopcy odczytują to, co napisali (zasada: nie wolno przerywać). Jeżeli chłopcy nie widzą, że ich zachowanie było złe, dorosły pokazuje im to np.: Zagroziliście bezpieczeństwu swojemu i innych i daliście zły przykład. Jutro spotkamy się razem z waszymi rodzicami a do tego czasu macie szansę sami pomyśleć, jak naprawić zło, które uczyniliście. Może się okazać, że pomiędzy chłopcami jest konflikt –w takim razie po rozwiązaniu sprawy bójki jeszcze się spotkają, aby porozmawiać o ich wzajemnej relacji.[2]

Etap III- Zadośćuczynienie

Cel: naprawienie zła

Jeżeli agresywne zachowanie spowodowało szkody, ktoś został skrzywdzony, ważne jest wynagrodzenie krzywd a także rehabilitacja sprawcy/sprawców.[3]

Formy działania:

  • wzajemne przeprosiny i podanie sobie ręki na zgodę (nie wymuszone)
  • jeśli nie ma gotowości pojednania- wypracowanie zasad „zawieszenia broni”
  • mogą też nauczyć się rozwiązywania konfliktów poprzez negocjacje (np. uczestnicząc w treningu prowadzonym przez pedagoga szkolnego) a potem na godzinie wychowawczej przekazać zdobytą wiedzę i umiejętności klasie
  • mogą wspólnie wykonać jakieś inne zadanie na rzecz klasy

Każda trudna sytuacja wychowawcza niesie szansę na dobro- ważne, aby wychowawca umiał ją wykorzystać!

[1] Praca metodą projektu w klubach młodzieżowych została opisana w publikacji: Świetlica jako środowisko terapeutyczne, Wydanie specjalne miesięcznika Remedium, (red.) A. Karasowska, A.Szulirz, Fundacja ETOH, Warszawa 2011. 

[2] Karasowska A. (2013), Zaburzenia zachowania jako skutek urazów psychicznych doznanych przez dziecko. Korygowanie zaburzeń zachowania w środowisku placówki. W: Zaburzenia zachowania u dzieci. Teoria i praktyka., red. A.Kołakowski, GWP, Sopot.

[3] Więcej informacji na temat takiego sposobu rozwiązywania trudnych sytuacji wychowawczych znajdzie Czytelnik w publikacji: Karasowska A. (2009), Profilaktyka na co dzień. Jak budować porozumienie i współpracę w szkole., PARPAMEDIA, Warszawa.

 

Pobierz artykuł!